Forum GOTHIC WEB SITE Strona Główna GOTHIC WEB SITE
Forum o grach z serii Gothic
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Opko forumowe

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum GOTHIC WEB SITE Strona Główna -> Twórczość własna użytkowników
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gothard
Generał armii
Generał armii


Dołączył: 11 Lip 2008
Posty: 3635
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 5/5
Skąd: wiem, że to czytasz?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:45, 16 Lip 2010    Temat postu: Opko forumowe

Cóż. Od jakiegoś czasu myśle by napisać opowiadanie o naszym forum i teraz się zdecydowałem. W skrócie opowiadanie będzie o gildii złodzieji która chce wykorzystać burzliwą sytuację w kraju by się czegoś dorobić. Tutaj możecie podawać mi swoje propozycje postaci które niech jakoś będą pasować do tej gildii. Co do niektórych mam swoje własne plany więc nie zdziwcie się jak was nie będzie albo pojawicie się jako inne osoby. Prosiłbym według tego schematu:
Imię: Jeśli nasz nick nie pasuje do klimatów średniowiecza.
Nazwisko/Przezwisko: Wiadomo, że musi pasować.,
Wiek: To chyba każdy wie
Historia: Skrótowo w miarę by zawrzeć najważniejsze fragmenty z jej życia.
Wygląd: Jak nasza postać wygląda oraz co nosi. Prosiłbym by było w miarę szczegółowo
Charakter: No...charkater xd też niech będzie dokładnie
Cechy postaci: Co umie, jakie są jej wady, zalety itp. itd. oczywiście trochę się rozpisać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ksar
Paladyn


Dołączył: 28 Wrz 2008
Posty: 2245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zgierz
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:22, 16 Lip 2010    Temat postu:

Całkiem fajny pomysł, Thundzior.

Imię: Ksar, ewentualnie Arahael.
Nazwisko: Frackel
Wiek: 22 lata
Historia: Urodził się w zwykłem mieścinie. Jego rodzina nie była bogata i popadała w coraz to liczniejsze długi. Zdesperowany Ksar zaczął brać udział w walkach na arenie, gdzie pokazał swoje umiejętności bojowe. Jednak, został oszukany przez zarządce tejże areny i postanowił dołączyć do grona złodziei...
Wygląd: Krótkie, krucze włosy, duże, piwne oczy, orli nos, usta wąskie, bez zarostu. Wysoki, chudy, ma długie nogi, garbaty, cera jasna. Ubiera się zazwyczaj w ciemne ubrania, głównie w płaszcz z połowy koła z podszewką.
Charakter: Sarkastyczny, ma poczucie humoru, dyskutant, skromny, schludny, nie prędko potrafi zaufać innym
Cechy postaci: Inteligentny(głównie temu zawdzięczał wygrane na arenie), opanowany, cierpliwy, leniuch, szybki, zwinny, świetnie posługuje się bronią białą

Coś nie miałem pomysłu, żeby bardziej się rozpisać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ksar dnia Sob 15:27, 17 Lip 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gothard
Generał armii
Generał armii


Dołączył: 11 Lip 2008
Posty: 3635
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 5/5
Skąd: wiem, że to czytasz?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:36, 16 Lip 2010    Temat postu:

Dobra. Taki opis mi wystarczy. Jeszcze jeśli można to ubiór postaci, najlepiej 2 stroje.
I ogłoszenie. Czekam z tym do końca tygodnia bo dłużej nie zamierzam. Najwyżej nie wystąpią niektórzy albo będą tam gdzie mi brakuje postaci.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hadriel
Wojownik


Dołączył: 10 Gru 2008
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:43, 16 Lip 2010    Temat postu:

Imię: Hadriel

Nazwisko/Przezwisko:

Wiek: 25 lat

Historia: Hadriel pochodzi z mroźnych odstępach. Jego wioska była najdalej wysunięta w krainie wiecznej zmarzliny. Rodzina żyła normalnie nie była bogata ale umiała o siebie zadbać. Matka zajmowała się domem a ojciec polował i ogólnie dbał by były czym napalić i co było zjeść. Potem nauczył się tez tego Hadriel. Jego problemy pojawiły się potem gdy po śmierci rodziny w lawinie stracił cały dobytek. Miał jednak wiele talentów co zainteresowało bandytów. Sam Hadriel czekał tylko na taką propozycję. Dołączył do nich bez szemrania.

Wygląd: Młody chłopak ma zaledwie 25 lat. Lekki zarost. Hadriel ulubił sobie walkę bronią półtoraręczną i drzewcową. Ma dlatego leki i przewiewny strój który pomaga mu w unikach. Kolczugę nosi rzadko chyba że szykuje się jakaś ostra praca. W skrócie nosi łachy a na nich zbroje karaceńską lekką wykonaną z łusek zbroje. Wosy ma koloru czarnego a oczy (znaczy się oko) niebieskie.

Charakter: Hadriel jest spokojny i opanowany. Ponosi go tylko w niewielu sytuacjach. Dzieciństwo w mrozie nauczyło go wytrwałości i odporności na stres. Dlatego nie łatwo wpada w panikę a jego decyzje są przemyślane.

Cechy postaci: Opanowanie, umiejętność przeżycia w survivalowych warunkach, Hadriel nie lubi walczyć jeżeli nie musi, charakterystyczną cechą jest to że jego jedno oko (prawe zakryte włosami) jest całe czarne jakby martwe czy przeszkadza mu to w walce? Przekonaj się.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hadriel dnia Pią 19:47, 16 Lip 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hidden
Wojownik


Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 952
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 00:15, 17 Lip 2010    Temat postu:

Imię: Lars

Nazwisko/Przezwisko: Stoneclaw

Wiek: 22 lata

Historia: Jest to postać dość interesująca - powszechnie lubiany syn kupca, który muchy by nie skrzywdził. Jednak jest to świetny dowód na to, że pozory mylą... Przyszedł na świat dwadzieścia dwie wiosny temu, jako dość krzykliwy, ale i energiczny bachor. Jego ojciec posiadał na targu stragan, na którym handlował bronią, dzięki czemu Lars od najmłodszych lat miał kontakt z orężem. Dodatkowo świetna komunikacja i zmysł do interesów sprawiały, że nie narzekał na brak powodzenia - miał wielu przyjaciół, a i kilka przedstawicielek płci przeciwnej, goniło za nim nieraz. Przełom nastąpił u niego w wieku lat siedemnastu, kiedy to zdecydował się na pierwsze zadanie od bandytów - a mianowicie odnalezieniu pewnego jegomościa, który zalegał z zapłatą za dostarczony mu towar. Wykorzystując sieć kontaktów, jaką gromadził przez lata, sprawa rozwiązała się dość szybko. Co ciekawe, formalnie nigdy nie dołączył do gildii bandytów. Ba, nieraz dzięki niemu, podziemie miało spore problemy. Póki co jednak, uważany jest za najlepszego informatora gildii, a straż i większa część obywateli, nie mają pojęcia co do jego przynależności...

Wygląd: Lars nie wyróżnia się zbytnio wśród swoich rówieśników. Jest dość przystojnym, niezbyt wysokim mężczyzną, z bujną czupryną na głowie oraz oczach koloru brązowego (podobnie jak włosów). Ubiera się jak na kupca przystało w ciemne, wygodne stroje. Co ciekawe, zawsze nosi ze sobą krótki miecz, który już nie raz uratował mu tyłek.

Charakter: Pod przykrywką spokojnego i rozgadanego mieszczanina, kryje się porywczy i nierozważny wojownik, który nie zawaha się wyciągnąć swoje ostrze, naprzeciw przeciwnikowi.

Cechy postaci: Larsowi przez dwadzieścia dwa lata życia, udało się zgromadzić bardzo rozbudowaną sieć kontaktów. Jest to głównie zasługa jego umiejętności negocjacji i dyplomacji. Wbrew pozorom, jest całkiem niezłym wojownikiem, jednak tylko wtedy, gdy w rękach dzierży krótki, jednoręczny oręż - w innym przypadku, po prostu nie jest wstanie opanować broni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gothard
Generał armii
Generał armii


Dołączył: 11 Lip 2008
Posty: 3635
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 5/5
Skąd: wiem, że to czytasz?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 09:38, 17 Lip 2010    Temat postu:

Proszę. Oto pierwsza część tego. Na razie trochę denna akcja bo najpierw trzeba jakoś was przemieścić tam gdzie będzie się główna akcja działa. Jak by co nadal można zgłaszać podania na swoje postacie. Ukażecie się dopiero w następnym rozdziale. A teraz miłego czytania Smile

Grupa zbrojnych poruszała się w głąb miasta a dokładniej na jego przedmieściach. Każde domy nie dość, że spalone czy zrujnowane to jeszcze wszędzie walały się ciała mieszkańców zdziesiątkowanych chorobą. Tajfun Ritiusa gdyż tak została nazwana choroba rozprzestrzeniła się po terenach wolnego miasta Helhelm w tempie błyskawicznym. Zbrojni poruszający się po mieście byli jednolicie uzbrojeni. Srebrna kolczuga która tylko na plecach oraz piersi była obudowana żelaznym, zdobionym napierśnikiem na którego przedzie był zrobiony przez kowala herb królestwa czyli orzeł z dwoma parami skrzydeł układających się w kształt litery „X”. Ten sam herb znajdował się na tarczy zrobione również z żelaza w odcieniu srebra i herb był bezbarwny. Oczywiście żołnierzy chronił jeszcze naramiennik z żelaza sięgający do połowy ramienia a resztę ręki broniła bransoleta zasłaniająca całą resztę ręki oprócz łokcia i jedynym miejscem nie opakowanym żelazem były skórzane rękawice nałożone na dłonie w których dzierżono tarcze jak i krótkie miecze. Żołnierze nawet twarze mieli takie same gdyż kolczuga sięgała im prawie do oczu i była ona przytrzymywana przez hełm który chronił policzki oraz fragment między oczyma oraz nos. Również ich nogi nie były bez ochrony. Po za spodniami z kolczugi mieli całe zasłonięte żelazem uda oraz łydki a nosili skórzane buty wojskowe. Zbrojny idący na przedzie wyróżniał się tym, iż na hełmie miał jeszcze szpikulec a jego herb był w kolorach. Orzeł był w złotawych odcieniach a znajdował się on na białym tle. Ten właśnie żołnierz uniósł swoją tarczę a wszyscy idący za nim się zatrzymali.
-Rozdzielić się i we dwóch przeszukać okolice. Każdy żywy musi zginąć…-powiedział głosem który nie wyrażał żadnych uczuć.
Żołnierze rozdzielili się sprawie już wcześniej ustalając kto z kim będzie szedł i ruszyli pomiędzy resztki domów oraz wzdłuż ulicy. Dowódca oddziału ruszył z jednym ze swoich podkomendnych w ciasną uliczkę pomiędzy domami. Szli po trupach dotkniętych zarazą które wyglądały niczym zombie. Język po którym panoszyły się larwy. Brak oczu które również zostały wchłonięte przez pasożyty. Ten widok z początku przyprawiał o mdłości straż Helhelm ale jednak z czasem zdążyli przywyknąć. Idąc tak panowała zupełna cisza przerywana jedynie odgłosami z daleka. Po chwili jednak usłyszeli skrzypienie z dosyć bliska. Tarcze wysunęli przed siebie by w razie ataku móc się prędko obronić i szli dalej plecami odwróceni do siebie na ewentualny atak z obu stron. Skrzypienie znowu przerwało cisze lecz wydawało się tak blisko, że obu żołnierzy stanęło. Nagle prosto przed dowódcą pobliska reszta ścian rozleciała się a z otworu wybiegł chłop. Brudny od krwi i błota, razem z obdartymi ubraniami a z jego oczu zniknęły tęczówki za to reszta zrobiła się cała czerwona. Z ust jego ciekła obficie piana i dowódca nie tracąc czasu jednym płynnym pchnięciem przebił chorego na wylot. A ten padł na ziemie i zaczął drgać konwulsyjnie.
-Nic Ci nie jest kapitanie? –spytał zaniepokojony żołnierz.
-Nic Yarrin, nic…-odpowiedział beznamiętnie kapitan wbijając jeszcze dwa razy miecz w ciało chorego.
To był efekt zarażenia się Tajfunem Ritiusa. Przez jakiś czas zarażony ma odczucie jakby znacznie przybyło mu sił lecz potem zaczyna się koszmar. Potężne bóle głowy i brzucha a na końcu zapalenie oczu lecz od dawna stwierdzono, że nie było ono zwykłe. Zanikały tęczówki a oczy robiły się coraz bardziej czerwone aż w końcu chory zatracał całkowitą kontrolę nad sobą by w końcu poniósł go instynkt i chęć mordu. Dlatego też palono miejsca gdzie panowała zaraza ze wszystkimi jej mieszkańcami i to była ostatnia dzielnica przedmieścia przed olbrzymimi murami miasta. Kapitan kopnął jeszcze trupa który nie wykazywał żadnych oznak życia i wsunął głowę przez otwór z którego wyleciał chory. Tam zastał tylko popiół okalający wszystko prócz dołu do którego prowadziła drabina. Zaciekawiony dowódca podszedł tam a za nim żołnierz idąc do niego plecami. Powoli wychylił się do przodu i ujrzał kolejny normalny jak na ten okres widok. Jeden z chorych mieszkańców dobierał się do trupa swojego kolegi który z pozycji którą przyjął w swojej ostatnich chwili próbował uciec na górę lecz jak widać chorzy go dopadli i teraz…żyjący odgryzł mu palec niczym zwierze by zaraz potem przeżuć je i wypluć kość. Gdy miał się zabrać za kolejne części ciała nieszczęśnika usłyszał tupnięcie z góry i nie zważając na nic ruszył pędem będąc ciekaw i czaszka jego spotkała się z ostrzem kapitana.
-Yarrin, schodzę –zaczął kapitan jak zwykle beznamiętnie- pilnuj mnie…
Żołnierz tylko przytaknął głową i został na swojej pozycji podczas gdy kapitan po drabinie zszedł na dół by się rozejrzeć. Nawet już na drabinie szedł tak ostrożnie jakby każdy jego krok miałby być jego ostatnim. Na szczęście na dole nikogo nie było a przynajmniej nikt nie wyłaniał się z mroku który panował w piwnicy. Widział tylko na drugim końcu rysy chłopów którzy skończyli tak jak ten przy drabinie. Wzdrygnął się na samą myśl o tym jak ich muszą żywcem pożerać i ruszył w głąb piwnicy która okazała się mniejsza niż myślał a na samym jej końcu odkrył drzwiczki które otworzył. Po za światłem słonecznym powitał go wrzask i dwa miecze lecące prosto na niego. W ostatniej chwili ostrza zatrzymały się na tarczy by zaraz potem dwójka żołnierzy widzących kapitana prędko je zabrała.
-Odpierdoliło wam czy jak? –spytał z wyraźną irytacją w głosie.
-Kapitanie! –dobiegło wołanie za niego.
Dowódca odwrócił się a za nim wbiegł Yarrin.
-Co tu się działo? –spytał zaciekawiony.
-Ci dwaj idioci myśleli, że jestem jednym z chorych…-mruknął dalej zirytowany kapitan wskazując ruchem głowy na żołnierzy- Ale mniejsza o to…znaleźliście coś?
-Paru chorych, nie żyją –odpowiedział żołnierz.
Dowódca tylko przytaknął głową i dał ruchem ręki znak by poszli za nim i tak też zrobili. Doszli na miejsce razem z całą resztą oddziału która zameldowała tak samo jak dwójka wcześniej napotkanych żołnierzy. Kapitan zdał sobie sprawę z raportu, że wszyscy już tutaj nie żyją. Przynajmniej w teorii i kolejnym ruchem dał rozkaz do wymarszu w kierunku bramy Helhelm. Były to wielkie wrota przez które spokojnie mógłby zmieścić się smok a mury tylko trochę ustępowały temu ogromowi. Przed wrotami stała czwórka żołnierzy przy ognisku. Spojrzeli tylko na żołnierzy którzy przeszli do drewnianych drzwi obok bramy, były one dla straży. Kapitan zapukał tarczą i w drzwiach pojawiły się oczy gdyż ktoś odsunął kładkę zasłaniającą otwór.
-Kto tam? –spytał beznamiętnie strażnik.
-To ja kretynie…-odpowiedział mu z takim samym uczuciem dowódca.
Parę godzin później kapitan szedł nerwowo kamiennym korytarzem a pochodnie do chwile migały mu przed oczyma. Nie wiedział gdzie jest…tylko miał świadomość jak trzeba iść gdyż do biura generała Nargana każdy musi wiedzieć jak iść. Słynął on z ciętego języka i nie powstrzymywał się by nawrzeszczeć na żołnierza którego wezwał do siebie co doskonale idący właśnie nieszczęśnik wiedział. Znalazł się on w większym pomieszczeniu które wyglądało na poczekalnie. Krzesła poustawiane przy wszystkich ścianach a przed nimi stał stół pomiędzy którymi znajdował się ostatni odcinek do drzwi generała Nargana. Prostota towarzysząca tym drzwiom sprawiała wrażenie, że nie idą do dowódcy…tylko do kata co zwykle wzmagało stres który już i tak duży towarzyszył każdemu kto tu przychodził. Żołnierz poczuł jak krople potu kolejno spływają z jego twarzy na kolczugę gdyż od razu po przyjściu został wezwany to przebrać się nie zdążył. Zdjął hełm i przeczesał swoje włosy które powoli zaczęły odrastać z jeża do bujnej czupryny. Podszedł do drzwi i wziął zamach żeby zapukać lecz zawahał się. Poczuł jak mu serce stanęło…na końcu przełknął ślinę i zapukał do drzwi parę razy.
-Wchodzić! –odezwał się ktoś krzykiem za drzwi.
Żołnierz wzdrygnął się i położył dłoń na klamce trzymając ją przez chwilę. Zmrużył na chwile oczy i nacisnął ją by powoli drzwi otwierać.
-Do cholery…wolniej już nie można? –warknął po raz kolejny głos za drzwi.
Dowódca stanął i poczuł jak serce zaczęło mu szybciej uderzać więc chwila nie minęła a już stał na baczność z hełmem pod pachą stojąc wprost przed biurkiem. Pokój ogólnie był przytulnie urządzony, specjalnie gdyż generał spędzał tutaj większość dnia. I właśnie…on burzył ten spokój. Wysoki, barczysty mężczyzna o kruczoczarnych włosach sięgających mu lekko za ramiona oraz z piwnymi oczyma spojrzał się na żołnierza który był o głowę niższy od niego i znacznie smuklejszy.
-K-k-k-k…-zająknął się żołnierz- Kapitan K-k-k…Karid melduje się generale…-odpowiedział lekko przestraszony.
-Siadaj…-powiedział Nargan i wskazał szybkim ruchem ręki krzesło naprzeciwko biurka i sam do niego podążył.
Karid tylko kiwnął sztywno głową i poszedł za swoim dowódcą by zaraz potem usiąść na krześle obłożonym poduszkami. Była to miła przerwa po długim marszu lecz spokój nie trwał chwilę bo generał usiadł się naprzeciwko niego.
-Wiecie, że spaliliście ostatnią dzielnice przedmieścia tak? –spytał Nargan jakby to było oczywiste.
-T-tak…-odpowiedział Karid kiwając głową.
-Nikt już nie przeżył, tak? –spytał znowu.
Kapitan tylko przytaknął mu głową.
-Akurat ten skurwiel siedzący dupą na tronie myśli, że to nie koniec! –wrzasnął generał stając i pięścią uderzył w stół.
Karid dał upust swojemu strachu i wygiął się do tyłu tracąc równowagę na krześle i razem z nim zaliczył glebę na dywanie.
-W dodatku kurwa myśli, że Ritius nadal żyje! -kontynuował z pretensją.
-Przecież nekromanta zginął w wojnie Artgańskiej…-przerwał mu nieśmiało Karid.
-Właśnie! –zgodził się Nargan- W dodatku wiesz co chce zrobić? –oparł ręce o stół i przybliżył twarz do niego- Chce nająć te sukinkoty z podziemia do jakieś wyprawy!
-Masz na myśli gildie złodziei? –spytał kapitan już będąc na nogach.
-Nie…o zbieraczy kwiatów i sprzątaczy gówien…-mruknął cicho- Oczywiście, że tak! W dodatku już napisał list i Ty masz go dostarczyć. Dlatego Cię wezwałem.
-Ja? –spytał zdziwiony- Przecież nie znamy nikogo z gildii…nie my.
-Cóż. Widać przespałeś to i owo. Namierzyliśmy jednego z nich. –powiedział już bardziej zadowolony z jednego z niewielu sukcesów śledczych straży Helhelm- Zwie się Lars Stoneclaw.
Imię to przeszyło Karida niczym piorun. Lars…znał go tyle lat. Odkąd pamiętał i jak ostatni dowiaduje się o rzeczy którą ukrywał przed każdym. Spuścił głowę w dół by zaraz potem zobaczyć wynurzający mu się przed twarz zwinięty kawałek papieru z królewską pieczęcią.
-Idź i zanieś mu to…-rozkazał Nargan- Jak tego nie zrobisz to Cię za jaja powieszę i dam krukom na pożarcie.
Generał powiedział do niego tak jakby zaraz miał to zrobić więc Karid przytaknął głową i pędem wyszedł z biura i nie zatrzymując się ruszył dalej wzdłuż korytarza. Zszedł na dół i od razu gdy otworzył drewniane, wzmacniane żelazem drzwi które otworzyły przed nim otwartą przestrzeń placu królewskiego, poczuł jak wiotczeją mu nogi. Pozwolił więc by ciało jego opadło na krótko wystrzyżoną trawę i spojrzał się na list. „Jak ja mu to do cholery jasnej powiem?”.
Lars jak zwykle siedział na krześle przykryty lekko wystającym za jego dom dachem obok swojego stoiska. Oparty plecami o ścianę i dzierżący w dłoni butelkę piwa huśtał się nogi opierając o swój stragan który roił się od wszelakiego śmiercionośnego żelastwa. Odgarnął wolną dłonią swoje bujne, brązowe włosy z oczu i wziął kolejny łyk piwa który skwitował westchnięciem. Przez zarazę ostatnio coraz gorzej żyło się każdemu. Nie dość, że nikt nie chciał tutaj wjechać to w dodatku każdy wszystkie pieniądze trwoni na rozmaitych znachorów albo alchemików albo składali ofiary w świątyniach by w jakiś sposób uratować się od zarazy która na szczęście jeszcze nie dotarła do miasta. Na szczęście…bo wtedy rozwścieczony tłum do obrony przed chorymi pewnie sam by sobie zabrał broń z jego stoiska a on by skończył bez swojego dobytku. Na wspomnienie o tym dobyło się kolejne westchnięcie i rozejrzał się swymi brązowymi oczyma dookoła. Wzrok jego stanął na żołnierzu idącym w jego kierunku w pełnym rynsztunku, z mieczem schowanym przy pasie oraz tarczą w jednej ręce a jakimś listem w drugiej. Lars od razu rozpoznał żołnierza mimo, iż twarz jego była prawie całkowicie zasłonięta. Pomachał mu ręką z uśmiechem i usadowił się w normalnej pozycji by zaraz potem wstać. Żołnierz za to uśmiechnął się lecz nadal nie wiedział co ma powiedzieć. Jeszcze bardziej dobił go wesoły głos kupca.
-Cześć Karid! –powiedział wesoło- Co tam u Ciebie? Co Cię tutaj sprowadza? Może chcesz coś kupić?
-Cześć…-odpowiedział beznamiętnie.
-Coś się stało? –spytał zaciekawiony Lars.
-Heh…-strażnik wziął długi oddech robiąc tym samym przerwę- Odkryli, że należysz do gildii…
-Ja? –spytał z udawanym niedowierzaniem- Wiesz, że to bzdury.
-Cóż…sam Nargan by mi tego nie powiedział…-odpowiedział nie okazując żadnego uczucia.
Larsa w tej chwili zamurowało. Opuszczał co chwilę głowę by zaraz potem spojrzeć na niego. To samo działo się z jego ustami. Otwierały się i zamykały jakby chcąc coś powiedzieć. Na końcu tylko westchnął.
-To prowadź do pierdla…-mruknął
-Nie o to chodzi…-odpowiedział mu z pretensją żołnierz.
-Jak to? –spytał zdziwiony kupiec.
Wtedy do rąk wcisnął mu zawinięty list na którym znajdowała się pieczęć królewska. Kupca zamurowało jeszcze bardziej niż wcześniej.
-Ale…po co? –spytał jeszcze bardziej zmieszany.
-Nie wiem. Masz to tylko reszcie sukinkotów to przedstawić. –wzruszył ramionami i odwrócił się do kupca by zaraz potem ruszyć w kierunku koszar.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hadriel
Wojownik


Dołączył: 10 Gru 2008
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:58, 17 Lip 2010    Temat postu:

Zarąbiste. Zawsze interesowała mnie książka w klimatach post apokaliptycznych. Wyszło ci super. A to przecież dopiero początek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ksar
Paladyn


Dołączył: 28 Wrz 2008
Posty: 2245
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zgierz
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:18, 17 Lip 2010    Temat postu:

Do czasu przyjścia Karida do tego generala nie za bardzo mnie wciągnęło, ale z każda linijką stawało się coraz ciekawsze. Oby tak dalej.

PS. Coś tam napisałem z strojem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karid
Gość





PostWysłany: Sob 15:20, 17 Lip 2010    Temat postu:

Całkiem ciekawe to cosik. Ale nadal dziwią mnie Twoje zapewnienia drogi Thunderforce, iż zostanę czarnym charakterem ; d
Powrót do góry
Plo Koonus
Obywatel


Dołączył: 12 Wrz 2010
Posty: 57
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 5/5
Skąd: Jesteś?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:39, 19 Wrz 2010    Temat postu:

No naprawde fajne Very Happy.Ogółowo fajny pomysł.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Martin
Wrzód(Zbanowany)


Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 2342
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 5/5
Skąd: Okolice Płocka
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:32, 19 Wrz 2010    Temat postu:

Jeśli można, też wejdę.
Imię: Alvin
Nazwisko/Przezwisko: LongCape/Predator
Wiek: 20 lat.
Historia: 20 lat temu, na świat przyszedł człowiek, którego rodzice nazwali Alvin. Jego dalsza przeszłość nie jest znana, gdyż nikt go nie zna, a on sam mówić o niej nie chce. Wiadomo o Nim tylko tyle, że pochodzi z Varrantu.
Wygląd: Alvin ma krótkie białe włosy, bliznę pod okiem, jego strój jest zwyczajny. Spodnie, bufiasta koszula...
Charakter: Alvin jest miłym człowiekiem. Gdy go ktoś wkurzy, nie ma litości. Jednak bez powodu nikogo nie pobiję. To ma związek z Jego przeszłością..
Cechy postaci: Alvin jest nie najgorszym wojownikiem w walce bronią jednoręczną oraz w strzelaniu łukiem. Niestety marniej w broniach dwuręcznych oraz kuszach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum GOTHIC WEB SITE Strona Główna -> Twórczość własna użytkowników Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin