Forum GOTHIC WEB SITE Strona Główna GOTHIC WEB SITE
Forum o grach z serii Gothic
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Artefakt

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum GOTHIC WEB SITE Strona Główna -> Twórczość własna użytkowników
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Danthe
Adept walki


Dołączył: 17 Kwi 2011
Posty: 296
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:47, 01 Sie 2011    Temat postu: Artefakt

Witam. Chciałbym zrobić opowiadanie o Gothicu. Oceniajcie i piszcie czy mam kontynuować.
Wśród śnieżnych gór Nordmaru szedł tajemniczy człowiek ubrany w czarne szaty. Spotkał się on z Nordmarczykiem z klanu wilka.Rozpoczęła się rozmowa:
-Witaj. Masz to? Powiedział tajemniczy mężczyzna.
-Oczywiście, oczywiście. Odparł Nordmarczyk.
-Masz tu tego tysiaka. Teraz dawaj to i spadaj. I odszedł.
Szedł bardzo długo i doszedł do swojej bazy. Postanowił się przespać. Zaraz po tym jak się obudził ujrzał w swojej chacie kilku nordmarczyków z wyjętymi broniami.
-Łapy do góry! Powiedzieli.
-Hmmm...? I tak nic nie wskóracie. Mam już to..
Tajemniczy człowiek wyjął dziwny artefakt, wyszeptał jakieś słowa i od artefaktu zaczęło bić oślepiające światło. Po kilku sekundach światło zgasło, a nordmarczycy zaczęli bić pokłony tajemniczemu człowiekowi.
-Witajcie moi słudzy! Mówcie mi Tyal. Jestem waszym bogiem! Powiedział tajemniczy człowiek.
-Oczywiście panie. Powiedzieli obaj nordmarczycy.
-Hehe..Hahahahahahahahah! Buahahahahaha!
CDN


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nemezis
Obywatel


Dołączył: 19 Lip 2011
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Montera
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:00, 02 Sie 2011    Temat postu:

Fajne 6/10 bo troche krutkie ale kontynuuj opowieść bardzo fajna. Czekam na następną część.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Danthe
Adept walki


Dołączył: 17 Kwi 2011
Posty: 296
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:10, 02 Sie 2011    Temat postu:

Część 2/? Dzięki, części będą wychodzić codziennie i będą długie na 5-8 linijek nie licząc rozmów.
-Macie zaprowadzić mnie do klanu wilka. Powiedział Tyal.
-Jak sobie życzysz.
Szli długo i gdy doszli Tyal znów wyjął artefakt i zahipnotyzował klan wilka. Kazał im wznieść świątynie i chwalić go na wieki. Po kilkunastu miesiącach pracy świątynia została wzniesiona. Była tak wielka, że jej szczyt dosięgał chmur. W najwyższym punkcie siedział na tronie Tyal. Jeden ze wojowników klanu młota zobaczył świątynie i bardzo się zdziwił. Opowiedział o tym ich dowódcy. Dowódca wiedział o tym artefakcie i postanowił mu go odebrać. Cały klan młota zaatakował klan wilka. Rozpętało się prawdziwe piekło, ginął wojownik za wojownikiem. Wojownikom młota udało się przedostać do świątyni. Walczyli tam długo aż przedostali się do sali tronowej Tyala. Już Tyal wziął artefakt, już wypowiadał słowa, gdy pewien łucznik strzelił w niego z łuku. Tyal zasłonił się artefaktem i artefakt został przebity. Nagle coś zaczęło syczeć, syczało coraz głośniej, aż piorun wyleciał z artefaktu i zabił Tyala. Wszyscy z klanu wilka zostali również zabici piorunami. Przywódca klanu młota zabrał artefakt w "bezpieczne miejsce"...


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nemezis
Obywatel


Dołączył: 19 Lip 2011
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Montera
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:26, 03 Sie 2011    Temat postu:

Fajne! tylko tak dalej a to będzie jedno z najfajniejszych opowieści w świecie gothic jakie czytałem, oczywiście moim zdaniem powinieneś napisać kolejną część

ps: kliknołem pomógł.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Danthe
Adept walki


Dołączył: 17 Kwi 2011
Posty: 296
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:11, 03 Sie 2011    Temat postu:

Część 3/? Dzięki, to mnie bardzo motywuje Smile Dziś nie jest zbyt długie bo nie mam pomysłu.
Dowódca młota włożył artefakt do skrzyni z najmocniejszym zamkiem jaki widział świat, z zamkiem z rudy. Pewnej nocy, jeden z najzręczniejszych złodziei w Nordmarze, Koher, zakradł się w nocy do domu przywódcy i zabił go. Miał w torbie 10 wytrychów i zmarnował 8 na próby otworzenia skrzyni. Zabrał artefakt i uciekł daleko. Gdy żołnierze zobaczyli martwego przywódce i otwartą skrzynie rozpoczęli wielkie poszukiwania zabójcy i artefaktu. Jeden z nordmarczyków zobaczył podejrzanego mężczyznę uciekającego do krain centralnych więc zaczął go gonić. Gonił o długo, aż w pewnym lesie, gdy był już za nim, gdy już chciał go zatrzymać, oberwał z pioruna i został odrzucony na kilka metrów. Koher zobaczył czy żyje i zobaczył że jest martwy. Zaczął się śmiać i myślał: [i] Ci głupi barbarzyńcy nie znają nawet połowy właściwości artefaktu.[/i] Muszę uciekać! Zahipnotyzował króla i zajął jego miejsce. Ale to dopiero początek historii... pewien młody mężczyzna (19 lat) nie chciał aby rządził nim ktoś inny niż prawowity władca. Zaczął się buntować i trenować walkę.
CDN


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nemezis
Obywatel


Dołączył: 19 Lip 2011
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Montera
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:35, 03 Sie 2011    Temat postu:

Tyko tak dalej opowieść bardzo fajna i zaskakująca naprzykład napisałeś że artefakt został przebity więc hyba stracił moc, a tu prosze artefakt nadal ma pełną moc:).

Nadal czekam na następną część bo fajne i ciekawe

ps: na motywacje klikołem pomógłSmile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pan Tak
Administrator
Administrator


Dołączył: 22 Wrz 2008
Posty: 2420
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 3/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:17, 03 Sie 2011    Temat postu:

@UP

Tylko nie przesadzaj tak z tymi pomógł'ami na zachęte Razz


@Danthe, strasznie krótkie te części. Nie możesz powstrzymać sie przed publikacją tych kilku linijek i z czasem dopisać sobie więcej, żeby to jakoś wyglądało ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Danthe
Adept walki


Dołączył: 17 Kwi 2011
Posty: 296
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:51, 04 Sie 2011    Temat postu:

Część 4/? Dobra Zenek. Będą miały 20-25 linijek.
Koher wywołał wojnę z Varantem. Gdy młody Vendon (chłopak z końcówki 3 cz.) był już dość silny okłamał rodziców, że idzie na wojnę. Gdy wyruszył ze swojej rodzinnej wioski, Ardei ruszył od razu do Vengardu. Przed Vengardem spotkał cieniostwora. Przestraszył się i chciał uciekać, lecz cieniostwór powalił go. Pazury bestii chciały zranić twarz Vendona, gdy cieniostwór padł ze strzałą w plecach. Nagle Vendon usłyszał:
-Hej! Chyba jesteś za młody na polowanie...
-Uff.. Kim jesteś? Powiedział Vendon.
-Jestem Kamiz. Odparł mężczyzna z łukiem.
-Czemu mi pomogłeś? Spytał się.
-Bo potrzebowałeś pomocy. Proste.
-Taa.. Jesteś tu myśliwym?
-Tak. Powiedział Kamiz.
-Mam duże szczęście. Powiedział z ulgą Vendon.
-Chodź lepiej do mojej chaty. Opowiesz mi wszystko.
-Obawiam się że nie mogę. Mam sprawę do załatwienia...
-Jaką? Zapytał się z zaciekawieniem myśliwy.
-Muszę... Eee.. Chce wiedzieć jedno. Popierasz Kohena?
-Phi! Oczywiście że nie.
-A więc powiem ci że chcę go zabić.
-HaHa! Samemu ci się to nigdy nie uda.
-Nie ważne.
Gdy Vendon już odchodził usłyszał:
-Pomogę ci. Powiedział Kazmiz.
-Czemu?
-Bo go nie popieram. Mówiłem.
-Dobra! A więc chodź do Vengardu.
-Nie. Musimy się...
-Nie ważne!!! Mamy go zabić a nie czekać aż opanuje kontynent!!!
-Czemu tak chcesz go powstrzymać?
-Ehh... Pamiętasz gdy został założony klan mroku?
-Tak.
-Miałem wtedy 6 lat. Mój dziadek miał wielkie zdolności bojowe. Został wybrany do obrony Montery i zginął tam. Od tamtej pory staram się powstrzymywać wszelkie wojny. Pomożesz mi, czy sam mam iść do Vengardu?
-Hmmm... Jesteś uparty. A więc.. Idziemy!
-I dobrze!
Gdy byli przed zamkiem zatrzymał ich strażnik i powiedział:
-Stać nikt nie ma praw...
I oberwał od Kamiza strzałą w twarz!
Wszyscy Gwardziści rzucili się na ich dwóch. Vendon bronił się mieczem i nieźle mu to wychodziło. Natomiast Kamiz użył swojej zręczności i wskoczył na dach, a ciężko uzbrojonym Gwardzistą to nie wychodziło. Łowca wykorzystał to i zaczął do nich strzelać. Gwardzistów nie było zbyt wielu więc udało im się obronić. Ruszyli do sali tronowej i zaczęli walczyć. Gdy już wszystkich unieszkodliwili zobaczyli że Kohera nie ma. Vendon wydusił jednego Gwardzisty gdzie jest Koher. Okazało się że jest on w lochach i torturuje magów którzy użyli magii aby oprzeć się mocy artefaktu. Ruszyli do lochów i zobaczyli Kohera stojącego do nich plecami. Koher powiedział:
-Czekałem na was. Pomyśleć że słabemu łuczniczkowi i wnuczkowi mojego zabitego przez mnie wroga uda się...
-Co?! To ty byłeś w klanie mroku i zabiłeś mojego dziadka?! Wykrzyknął Vendon.
-Ależ oczywiście. To rodzice ci nie mówili?
-O czym?
-O tym że twój dziadek był posiadaczem artefaktu.
-Artefaktu?
-Tego co ja użyłem aby zostać Królem. Zabiłem go i odebrałem mu go. Niestety, straciłem go gdy uciekłem do Nordmaru.
-Ty skur...
-I Kamiz strzelił w Kohera.
CDN
Na razie nie zbyt długie bo rozmów dużo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
DiegoS
Przybysz


Dołączył: 09 Sie 2011
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Martyna
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:14, 10 Sie 2011    Temat postu:

Bardzo fajne. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Danthe
Adept walki


Dołączył: 17 Kwi 2011
Posty: 296
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:36, 10 Sie 2011    Temat postu:

Część 5/? Dawno nie było.
Strzała leciała, a gdy była obok Kohera upadła. Kamiz zdziwił się i strzelił jeszcze raz. I znowu upadła zaraz obok Kohera. Koher zaczął się śmiać i wyjął łuk.
-Nawet nie wiecie z czym zadzieracie... Powiedział mrocznym głosem Koher.
Gdy mag ognia w celi zobaczył że Koher wyjmuje Artefakt wykorzystał to, że cela była otwarta i walnął z całej siły Kohera w głowę. Koher padł nieprzytomny. Mag ognia wyjął runę z kieszeni Kohera i bez słowa teleportował Kamiza, Vendona i siebie do Nordmaru. Gdy ich trójka tam wylądowała, Vendon od razu zasypał Maga gradem pytań.
-Czemu nas teleportowałeś? Czemu nie pozwoliłeś mi zabić tego sukinsyna? Czemu akurat do Nordmaru? Czemu...
-Spokojnie... Wyjaśnię ci wszystko, gdy tylko rozbijemy obóz.
Gdy rozbili mały obóz i zapadła noc, wszyscy usiedli przy ognisku.
-Otóż tak: Jestem Plain. Nowicjusz świętego ognia. Mam 26 lat. Powiedział Mag.
-Jestem Vendon. Wojownik Innosa. Mam 19 lat.
-Jestem Kamiz. Łowca. Mam 28 lat.
-Nie jesteś za młody na wojownika Innosa, Vendonie? Powiedział Plain.
-Cóż... Nieważnie! Opowiedz mi swoją historię. Powiedział Vendon.
-Dobrze, dobrze. Byłem nowicjuszem w klasztorze magów. Uczyłem się dużo o artefakcie, który ma teraz Koher. Ten Artefakt nazywa się "Król wszystkich", bo daje on władzę i potęgę. Gdy Magowie usłyszeli,
że skradziono Króla( tak będą od teraz mówić bohaterowie na artefakt) powiedzieli mi, że jeśli odzyskam artefakt zostanę awansowany na maga ognia. Dlatego, że to niebezpieczne zadanie dali mi wytrzymałą szatę maga ognia. Niestety, zawiodłem i Koher wtrącił mnie do lochu. Opowiedział Plain.
-Czekajcie... Coś słyszę! Powiedział cicho Kamiz.
Nagle zza pobliskich krzaków wyłoniły się 3 lodowe wilki!
-Cholera! Atakować! Krzyknął Kamiz wyjmując łuk.
Kamiz dlatego, że miał największe doświadczenie w walce z wilkami zabił jednego dwoma celnymi strzałami w pysk. Vendon zrobił obrót, zaraz potem podskoczył i wykonał cięcie w dół. Wilk nie miał szans tego przeżyć. Plain strzelił w ostatniego kulą ognia, wilk przeżył, lecz zaczął się lekko palić. Drugi strzał, zaczął płonąć niczym żywa pochodnia. Trzeci strzał, wilk padł.
-Wohoo! Super. Zaczął krzyczeć Vendon.
-Zamknij się bo zwabisz więcej tych potworów. Powiedział Kamiz.
-Spoko spoko. Idziemy spać.
-Nie ty decydujesz, kiedy idziemy spać... MAŁY. Odparł Kamiz.
-Coś ty powiedział?!
-Hej, hej. Nie kłóćcie się. Uspokajał ich Plain.
Niedługo potem poszli spać. Gdy nastał ranek wyruszyli do klasztoru.
Gdy przybyli tam Plain od razu ruszył do mistrza. Trzej bohaterowie weszli do komnaty mistrza Plaina i usłyszeli:
-Mam złe wieści...
CDN


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Danthe
Adept walki


Dołączył: 17 Kwi 2011
Posty: 296
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:47, 12 Sie 2011    Temat postu:

Sorki za double posta ale nikt nie ocenia ;/
Część 6/?
-Mam wieści...
-O co chodzi mistrzu? Zapytał się Plain.
-Musimy się poddać Koherowi i wypełniać jego rozkazy... Powiedział mistrz Plaina.
-CO?! O czym ty mówisz mistrzu?! Zaczął krzyczeć Plain.
-Koher to dobry dowódca i doprowadzi nas do zwycięstwa.
-Ty...TY! Byłeś moim mistrzem, kazałeś mi wypełniać wolę Innosa, wolę dobra i pokoju, a teraz chcesz się sprzymierzyć ze sługą Beliara?!
-Beliar to potęga i władza, a Innos to słabość i żałosno...KHR!
Plain walnął z całej siły swojego mistrza w brzuch!
-Kiedy tu byl?! Zapytał głośno Plain.
-O...o c-czym ty-y-y mówis-s-sz? Zapytał drżącym głosem mistrz.
Plain jeszcze mocnej wdusił pięść w brzuch mistrza i zapytał się ponownie:
-Kiedy on tu był? Zapytał się tym razem spokojnie.
-Argh.. Kto?
-Koher!
-Nigdy! M-m-my sami się...
Plain jeszcze mocniej wdusił pięść po czym gwałtownie ją wyjął.
-Nie jesteś moim mistrzem. Idziemy. Powiedział Plain.
-Co z nim? Zapytał się Vendon.
-Zostawimy go.
Gdy już wychodzili zobaczyli przed sobą 4 magów ognia z ognistymi kulami.
-Czas upiec kilku wrogów Króla Kohena... Powiedzieli równo wszyscy magowie.
-Szybko!!! Krzyknął Plain po czym teleportował Siebie, Vendona i Kamiza spowrotem do ich dawnego obozu.
-Musimy się przygotować. Powiedział Plain.
-Na co? Zapytali Kamiz i Vendon jednocześnie.
-Na wielką wojnę. Koher hipnotyzuje coraz więcej ludzi... Zupełnie jakby się na coś szykował...
-Przecież on po prostu chcę mieć władzę. Odparł Vendon.
-Możliwe. Powiedzieł Kamiz.
-Możliwe... Ty zawsze mówisz albo możliwe, albo prawdopodobne! Krzyknął na Kamiza Vendon.
-Nie podskakuj mi mały!
-Chcesz się przekonać kto jest silniejszy?!
-Na pewno nie ty!
-No to chodź! Spuszczę ci taki wpie...
-Hej! Spokojnie chłopaki... Przerwał Vendonowi Plain.
-Dobra, dobra. Powiedzieli znów równocześnie Vendon i Kamiz.
Potem planowali różne rzeczy, a gdy zapadła noc położyli się spać.
Około 2:00 w nocy Vendon i Kamiz wstali i spojrzeli na siebie złym wzrokiem. Odeszli trochę od obozu, wzięli pierwsze lepsze kije i zaczęli nimi walczyć. Vendon wykonał cios, pudło! Kamiz zrobił unik! Drugi trzeci i czwarty cios przeszedł tak samo, aż przy piątym Vendon trafił. Zranił ramię Kamiza celnym pchnięciem. Jednak niewiele to dało i Kamiz zaczął wyprowadzać ciosy. Po każdym ciosie Kamiza Vendon kontrował, lecz Kamiz wciąż robił uniki. Walka długo trwała, aż w końcu Kamiz wyprowadził grad celnych i szybkich ciosów. Vendon zablokował kilka lecz w końcu padł. Kamiz podał mu rękę. Vendon uśmiechnął się i wstał.
-To był... Eee... Dobry pojedynek... Powiedział Vendon.
-Tak. Hehe.
I wrócili razem do obozu.
CDN
Uwaga! Wpadłem na pomysł abym napisał wszystko w Microsoft Office i dopiero wrzucił. Mi to o wiele ułatwi pisanie. Piszcie co o tym sądzicie i uwaga: BEZ WASZEJ OPINII NIE BĘDĘ DALEJ PISAŁ!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nemezis
Obywatel


Dołączył: 19 Lip 2011
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Montera
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:40, 13 Sie 2011    Temat postu:

Fajne pisz dalej. 6/10

ps-oceniam tylko dlatego że w temacie Historia Jacka marudziłeś że nie oceniam.

Całość.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nemezis dnia Pon 14:04, 15 Sie 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Danthe
Adept walki


Dołączył: 17 Kwi 2011
Posty: 296
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:07, 14 Sie 2011    Temat postu:

Napisz czy chcesz abym pisał po częściach czy wszystko sobie napisał na kompie i wrzucił całość.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Danthe
Adept walki


Dołączył: 17 Kwi 2011
Posty: 296
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:10, 17 Lut 2012    Temat postu:

Strasznie dawno nie pisałem, więc wrzucę poprawioną wersję.
Wśród śnieżnych gór Nordmaru szedł tajemniczy człowiek ubrany w czarne szaty. Spotkał się on z Nordmarczykiem z klanu wilka. Rozpoczęła się rozmowa:
-Witaj. Masz to? Powiedział tajemniczy mężczyzna.
-Oczywiście, oczywiście. Odparł Nordmarczyk.
-Masz tu tego tysiaka. Teraz dawaj to i spadaj. I odszedł.
Szedł bardzo długo i doszedł do swojej kryjówki. Postanowił się przespać. Zaraz po tym jak się obudził ujrzał w swojej chacie kilku nordmarczyków z wyjętymi broniami.
-Łapy do góry! Powiedzieli.
-Hmmm...? I tak nic nie wskóracie. Mam już to..
Tajemniczy człowiek wyjął dziwny artefakt, wyszeptał jakieś słowa i od artefaktu zaczęło bić oślepiające światło. Po kilku sekundach światło zgasło, a nordmarczycy zaczęli bić pokłony tajemniczemu człowiekowi.
-Witajcie moi słudzy! Mówcie mi Tyal. Jestem waszym bogiem! Powiedział tajemniczy człowiek.
-Oczywiście panie. Powiedzieli obaj nordmarczycy.
-Hehe..Hahahahahahahahah! Buahahahahaha! -Macie zaprowadzić mnie do klanu wilka. Powiedział Tyal.
-Jak sobie życzysz.
Szli długo i gdy doszli Tyal znów wyjął artefakt i zahipnotyzował klan wilka. Kazał im wznieść świątynie i chwalić go na wieki. Po kilkunastu miesiącach pracy świątynia została wzniesiona. Była tak wielka, że jej szczyt dosięgał chmur. W najwyższym punkcie siedział na tronie Tyal. Jeden ze wojowników klanu młota zobaczył świątynie i bardzo się zdziwił. Opowiedział o tym ich dowódcy. Dowódca wiedział o tym artefakcie i postanowił mu go odebrać. Cały klan młota zaatakował klan wilka. Rozpętało się prawdziwe piekło, ginął wojownik za wojownikiem. Wojownikom młota udało się przedostać do świątyni. Walczyli tam długo aż przedostali się do sali tronowej Tyala. Już Tyal wziął artefakt, już wypowiadał słowa, gdy pewien łucznik strzelił do niego z łuku. Ten zasłonił się artefaktem który został przebity. Nagle coś zaczęło syczeć, syczało coraz głośniej, aż piorun wyleciał z artefaktu i zabił Tyala. Wszyscy z klanu wilka zostali również zabici piorunami. Przywódca klanu młota zabrał artefakt w "bezpieczne miejsce"...Dowódca młota włożył artefakt do skrzyni z najmocniejszym zamkiem jaki widział świat, z zamkiem z rudy. Pewnej nocy, jeden z najzręczniejszych złodziei w Nordmarze, Koher, zakradł się do domu przywódcy i zabił go. Miał w torbie 10 wytrychów i zmarnował 8 na próby otworzenia skrzyni. Zabrał artefakt i uciekł daleko. Gdy żołnierze zobaczyli martwego przywódcę i otwartą skrzynie rozpoczęli wielkie poszukiwania zabójcy i artefaktu. Jeden z nordmarczyków zobaczył podejrzanego mężczyznę uciekającego do krain centralnych więc zaczął go gonić. Gonił go długo, aż w pewnym lesie, gdy był już za nim, gdy już chciał go zatrzymać, oberwał z pioruna i został odrzucony na kilka metrów. Koher zobaczył czy żyje i spostrzegł, że jest martwy. Zaczął się śmiać i myślał: Ci głupi barbarzyńcy nie znają nawet połowy właściwości artefaktu. Muszę uciekać! Zahipnotyzował króla i zajął jego miejsce. Ale to dopiero początek historii... pewien młody mężczyzna (19 lat) nie chciał aby rządził nim ktoś inny niż prawowity władca. Zaczął się buntować i trenować walkę. Koher wywołał wojnę z Varantem. Gdy młody Vendon był już dość silny okłamał rodziców, że idzie na wojnę. Gdy wyruszył ze swojej rodzinnej wioski, Ardei ruszył od razu do Vengardu. Przed Vengardem spotkał cieniostwora. Przestraszył się i chciał uciekać, lecz cieniostwór powalił go. Pazury bestii chciały zranić twarz Vendona, gdy bestia padła ze strzałą w plecach. Nagle Vendon usłyszał:
-Hej! Chyba jesteś za młody na polowanie...
-Uff.. Kim jesteś? Powiedział Vendon.
-Jestem Kamiz. Odparł mężczyzna z łukiem.
-Czemu mi pomogłeś? Spytał się.
-Bo potrzebowałeś pomocy. Proste.
-Taa.. Jesteś tu myśliwym?
-Tak. Powiedział Kamiz.
-Mam duże szczęście. Powiedział z ulgą Vendon.
-Chodź lepiej do mojej chaty. Opowiesz mi wszystko.
-Obawiam się że nie mogę. Mam sprawę do załatwienia...
-Jaką? Zapytał się z zaciekawieniem myśliwy.
-Muszę... Eee.. Chce wiedzieć jedno. Popierasz Kohera?
-Phi! Oczywiście że nie.
-A więc powiem ci że chcę go zabić.
-HaHa! Samemu ci się to nigdy nie uda.
-Nie ważne.
Gdy Vendon już odchodził usłyszał:
-Pomogę ci. Powiedział Kamiz.
-Czemu?
-Bo go nie popieram. Mówiłem.
-Dobra! A więc chodź do Vengardu.
-Nie. Musimy się...
-Nie ważne!!! Mamy go zabić a nie czekać aż opanuje kontynent!!!
-Czemu tak chcesz go powstrzymać?
-Ehh... Pamiętasz gdy został założony klan mroku?
-Tak.
-Miałem wtedy 6 lat. Mój dziadek miał wielkie zdolności bojowe. Został wybrany do obrony Montery i zginął tam. Od tamtej pory staram się powstrzymywać wszelkie wojny. Pomożesz mi, czy sam mam iść do Vengardu?
-Hmmm... Jesteś uparty. A więc.. Idziemy!
-I dobrze!
Gdy byli przed zamkiem zatrzymał ich strażnik i powiedział:
-Stać nikt nie ma praw...
I oberwał od Kamiza strzałą w twarz!
Wszyscy Gwardziści rzucili się na ich dwóch. Vendon bronił się mieczem i nieźle mu to wychodziło. Otoczyło go 3 gwardzistów. 2 ruszyło na niego, a jeden czekał na odpowiedni moment… Vendon unikał gradu ciosów od wojowników króla i po salwie ciosów od nich szybkim ruchem odciął jednemu z nich głowę. Z powodu dumy, że udało mu się zabić gwardzistę stracił czujność na tyle, że nie zauważył wojownika z tyłu który uderzył go tak mocno, że upadł na ziemię. Natomiast Kamiz użył swojej zręczności i wskoczył na dach, a ciężko uzbrojonym Gwardzistom to nie wychodziło. Łowca wykorzystał to i zaczął do nich strzelać. Gdy myśliwy zauważył leżącego Vendona i stojącego nad nim gwardzistę szybko strzelił w rycerza króla i tym samym ogłuszył go .Gwardzistów nie było zbyt wielu więc udało im się obronić
-Co jest? To naprawdę poziom Gwardzistów królewskich?! – krzyknął Vendon wbijając miecz w głowę nieprzytomnego wroga. Ruszyli do sali tronowej i zaczęli walczyć. Kamiz szybko strzelił w głowę magowi ognia i jednemu z gwardzistów! Vendon szybkim obrotem odciął nogi żołnierzowi w lekkim pancerzu i błyskawicznie rozpruł tułów drugiemu. Zauważył stojącego za nim zamachującego się gwardzistę i szybko uniknął potężnego ciosu z włóczni oraz tuż po uniku rozciął mu głowę z pół obrotu. Gdy już wszystkich unieszkodliwili zobaczyli że Kohera nie ma. Vendon schylił się, złapał za szyję umierającego żołnierza i spytał się go krzycząc:
-Gdzie on jest?! Gdzie?! Gadaj!
-Nie powiem… Mistrz… On kazał… Ergh, Ohggghh… - i skonał.
-Cholera! Musimy go szukać! – powiedział zdenerwowany chłopak.
Okazało się że Koher jest w lochach i torturuje magów którzy użyli magii aby oprzeć się mocy artefaktu. Ruszyli do lochów i zobaczyli Kohera stojącego do nich plecami. Złoczyńca powiedział:
-Czekałem na was. Pomyśleć że słabemu łucznikowi i wnuczkowi zabitego przez mnie wroga uda się...
-Co?! To ty byłeś w klanie mroku i zabiłeś mojego dziadka?! Wykrzyknął Vendon.
-Ależ oczywiście. To rodzice ci nie mówili?
-O czym?
-O tym że twój dziadek był posiadaczem artefaktu.
-Artefaktu?
-Tego co ja użyłem aby zostać Królem. Zabiłem go i odebrałem mu go. Niestety, straciłem go gdy uciekłem do Nordmaru.
-Ty skur...
-I Kamiz strzelił w Kohera. Strzała leciała, a gdy była obok Kohera upadła. Kamiz zdziwił się i strzelił jeszcze raz. I znowu upadła zaraz obok Kohera. Koher zaczął się śmiać i wyjął łuk.
-Nawet nie wiecie z czym zadzieracie... Powiedział mrocznym głosem Koher.
Gdy mag ognia w celi zobaczył że Koher wyjmuje Artefakt wykorzystał to, że cela była otwarta i walnął z całej siły Kohera w głowę. Koher padł nieprzytomny. Mag ognia wyjął runę z kieszeni Kohera i bez słowa teleportował Kamiza, Vendona i siebie do Nordmaru. Gdy ich trójka tam wylądowała, Vendon od razu zasypał Maga gradem pytań.
-Czemu nas teleportowałeś? Czemu nie pozwoliłeś mi zabić tego sukinsyna? Czemu akurat do Nordmaru? Czemu...
-Spokojnie... Wyjaśnię ci wszystko, gdy tylko rozbijemy obóz.
Gdy rozbili mały obóz i zapadła noc, wszyscy usiedli przy ognisku.
-Otóż tak: Jestem Plain. Nowicjusz świętego ognia. Mam 26 lat. Powiedział Mag.
-Jestem Vendon. Wojownik Innosa. Mam 19 lat.
-Jestem Kamiz. Łowca. Mam 28 lat.
-Nie jesteś za młody na wojownika Innosa, Vendonie? Powiedział Plain.
-Cóż... Nieważnie! Opowiedz mi swoją historię. Powiedział Vendon.
-Dobrze, dobrze. Byłem nowicjuszem w klasztorze magów. Uczyłem się dużo o artefakcie, który ma teraz Koher. Ten Artefakt nazywa się "Król wszystkich", bo daje on władzę i potęgę. Gdy Magowie usłyszeli,
że skradziono Króla( tak będą od teraz mówić bohaterowie na artefakt) powiedzieli mi, że jeśli odzyskam artefakt zostanę awansowany na maga ognia. Dlatego, że to niebezpieczne zadanie dali mi wytrzymałą szatę maga ognia. Niestety, zawiodłem i Koher wtrącił mnie do lochu. Opowiedział Plain.
-Czekajcie... Coś słyszę! Powiedział cicho Kamiz.
Nagle zza pobliskich krzaków wyłoniły się 3 lodowe wilki!
-Cholera! Atakować! Krzyknął Kamiz wyjmując łuk.
Kamiz dlatego, że miał największe doświadczenie w walce z wilkami zabił jednego dwoma celnymi strzałami w pysk. Vendon zrobił obrót, zaraz potem podskoczył i wykonał cięcie w dół. Wilk stał po tym ciosie jeszcze kilka sekund, lecz padł, gdyż nie miał szans tego przeżyć. Plain strzelił w ostatniego kulą ognia, wilk przeżył, lecz zaczął się lekko palić. Drugi strzał, zaczął płonąć niczym żywa pochodnia. Trzeci strzał, wilk padł.
-Wohoo! Super. Zaczął krzyczeć Vendon.
-Zamknij się bo zwabisz więcej tych potworów. Powiedział Kamiz.
-Spoko spoko. Idziemy spać.
-Nie ty decydujesz, kiedy idziemy spać... MAŁY. Odparł Kamiz.
-Coś ty powiedział?!
-Hej, hej. Nie kłóćcie się. Uspokajał ich Plain.
Niedługo potem poszli spać. Gdy nastał ranek wyruszyli do klasztoru.
Gdy przybyli tam Plain od razu ruszył do mistrza. Trzej bohaterowie weszli do komnaty mistrza Plaina i usłyszeli:
-Mam złe wieści...
-O co chodzi mistrzu? Zapytał się Plain.
-Musimy się poddać Koherowi i wypełniać jego rozkazy... Powiedział mistrz Plaina.
-CO?! O czym ty mówisz mistrzu?! Zaczął krzyczeć Plain.
-Koher to dobry dowódca i doprowadzi nas do zwycięstwa.
-Ty...TY! Byłeś moim mistrzem, kazałeś mi wypełniać wolę Innosa, wolę dobra i pokoju, a teraz chcesz się sprzymierzyć ze sługą Beliara?!
-Beliar to potęga i władza, a Innos to słabość i żałosno...KHR!
Plain walnął z całej siły swojego mistrza w brzuch!
-Kiedy tu byl?! Zapytał głośno Plain.
-O...o c-czym ty-y-y mówis-s-sz? Zapytał drżącym głosem mistrz.
Plain jeszcze mocnej wdusił pięść w brzuch mistrza i zapytał się ponownie:
-Kiedy on tu był? Zapytał się tym razem spokojnie.
-Argh.. Kto?
-Koher!
-Nigdy! M-m-my sami się...
Plain jeszcze mocniej wdusił pięść po czym gwałtownie ją wyjął.
-Nie jesteś moim mistrzem. Idziemy. Powiedział Plain.
-Co z nim? Zapytał się Vendon.
-Zostawimy go.
Gdy już wychodzili zobaczyli przed sobą 4 magów ognia z ognistymi kulami.
-Czas upiec kilku wrogów Króla Kohena... Powiedzieli równo wszyscy magowie.
-Szybko!!! Krzyknął Plain po czym wyjął runę teleportu i rozpoczął rytuał.
Starał się jak najszybciej użyć jej, lecz to wymagało skupienia, którego nie posiadał, gdyż kule ognia już prawie leciały w niego i jego przyjaciół… Udało mu się! Lecz Vendon podpalił sobie rękę i tuż po teleporcie zaczął się tarzać w śniegu jak małe dziecko chcące zrobić „Aniołka”.
-Cholera jasna!!! Zabierzcie to! Zabierzcie! Łaaaaaa!
-Już się dawno nie palisz, maluchu. – powiedział Kamiz ironicznym głosem.
Po tym Vendon zastygł i zaczął patrzeć na Kamiza tak, jakby ten zabił mu rodzinę.
- Coś ty powiedział…?
- … - Kamiz zastygł.
- Dobra, nie kłóćcie się. Musimy się przygotować. Powiedział Plain.
-Na co? Zapytali Kamiz i Vendon jednocześnie.
-Na wielką wojnę. Koher hipnotyzuje coraz więcej ludzi... Zupełnie jakby się na coś szykował...
-Przecież on po prostu chcę mieć władzę. Odparł Vendon.
-Możliwe. Powiedzieł Kamiz.
-Możliwe... Ty zawsze mówisz albo możliwe, albo prawdopodobne! Krzyknął na Kamiza Vendon.
-Nie podskakuj mi mały!
-Chcesz się przekonać kto jest silniejszy?!
-Na pewno nie ty!
-No to chodź! Spuszczę ci taki wpie...
-Hej! Spokojnie chłopaki... Przerwał Vendonowi Plain.
-Dobra, dobra. Powiedzieli znów równocześnie Vendon i Kamiz.
Potem planowali jak obalić Kohera.
-Tak więc… Musimy wspomóc Asasynów. – powiedział Plain zmuszając się.
-Co? – powiedzieli naraz Kamiz i Vendon szeroko otwierając buzie.
-To jedyne wyjście.
-Przecież oni służą Beliarowi! Jeśli ich wspomożemy, zniszczą Myrtanę! – krzyknął Kamiz.
-Rozumiem i wiem to. Jednak Koher również służy Beliarowi. - Powiedział Plain
-I co to nam da? Nie lepiej poczekać aż się pomordują nawzajem? – powiedział Vendon.
-Ty to zawsze coś palniesz. Idź lepiej spać, dzieciaczki muszą wcześniej zasypiać. – powiedział ironicznie Kamiz. – zostaw poważnych ludzi w spokoju.
Vendon milczał. A po chwili wstał, wszedł do szałasu i położył się
-Widzisz jakie grzeczne dziecko? HeHe… - śmiał się Kamiz.
-Czemu to robisz? – spytał się go Plain.
Tym razem Kamiz milczał.
-Idę spać. – powiedział Plain.
Drugi siedział jeszcze kilkanaście minut a potem sam poszedł spać. Około 2:00 w nocy Vendon i Kamiz wstali i spojrzeli na siebie złym wzrokiem. Odeszli trochę od obozu, wzięli pierwsze lepsze kije i zaczęli nimi walczyć. Vendon wykonał cios, pudło! Kamiz zrobił unik poprzez odchylenie się w lewo! Drugi trzeci i czwarty cios przeszedł tak samo, aż przy piątym Vendon trafił. Zranił ramię Kamiza celnym pchnięciem. Jednak niewiele to dało i Kamiz zaczął wyprowadzać ciosy. Po każdym ciosie Kamiza Vendon kontrował, lecz Kamiz wciąż robił uniki. Walka długo trwała, aż w końcu Kamiz wyprowadził grad celnych i szybkich ciosów. Vendon zablokował kilka lecz w końcu padł. Kamiz podał mu rękę. Vendon uśmiechnął się i wstał.
-To był... Eee... Dobry pojedynek... - Powiedział Vendon.
-Tak. Hehe.
I wrócili razem do obozu. Około 4 nad ranem wszystkich obudził Plain. Obudzenie Kamiza poszło łatwo, lecz z Vendonem było na odwrót.
-Cholera jasna, w Ardei budziłem się 5 godzin później! – krzyknął młody chłopak. – jest jeszcze ciemno.
-Bo to Nordmar, tu jest ciemno przez większość czasu. – powiedział z ogromnym spokojem Plain.
-Dobra, już dobra. Tylko powiedz mi jedno. Co zamierzasz robić?
-Ech… Musimy wrócić do klasztoru.
-Po co? – spytał się z zaciekawieniem Vendon – czy aby nie są tam dla nas wrogo nastawieni?
-Masz rację, nie mamy tam zbyt wielu przyjaciół, lecz musimy. Ale opowiem ci o tym przy ognisku – powiedział ze smutnym wyrazem twarzy Plain.
-Dobra już idę. Tylko się troszeczkę przygotuje – powiedział ze zmęczeniem Vendon.
Po 5 minutach z namiotu wyszedł chłopak. Wszyscy usiedli przy ognisku i Plain znów zaczął przemowę o tym, jak obalić Kohera.
-Musimy wrócić do klasztoru i znaleźć starożytne zwoje, mówiące szczegółowo o artefakcie, aby dowiedzieć się jak odczarować tego, kto został zaczarowany – mówił Plain.
-Musimy się przygotować. Dawno nic nie jedliśmy, idę coś upolować. – powiedział Kamiz.
-Będzie zabawa! Ruszajmy. – zakrzyczał Vendon.
-Pomogę ci. – powiedział młody wojownik.
-Niech będzie. Ruszamy na polowanie!
-A ja zostanę i pomyślę trochę, poplanuje… - powiedział cicho Plain.
Kamiz i Vendon wyruszyli. Zagłębili się w duży las. Gdy przechodzili obok ogromnej zaśnieżonej skały, zauważyli wejście do malutkiej jaskini, z której biło kolorowe światło. Im bliżej byli jaskini, tym większe ciepło czuli w klatce piersiowej. Gdy weszli, spostrzegli piękny miecz. Rękojeść była głęboko czarna, a ostrze jasne, a u jego dołu zauważyli jasno-niebieski kryształ. Broń była wbita w skałę, na której było napisane coś po języku pradawnych. Vendon kilka dni przedtem, przeczytał książkę Plaina o języku starożytnych. Rozpoznał jedynie pierwszą, drugą i ostatnią literę, czyli U, R i L.
-Piękne. – powiedział Kamiz.
-Taaak… Wezmę to! – zakrzyczał jego towarzysz.
Młody chłopak złapał za rękojeść i mocno pociągnął. Poczuł jak przeszywa go energia elektryczna! Szybko zamknął oczy i otworzył je po około 30 sekundach. Widział gwiazdy i nocne niebo. Wokół niego były planety, czuł się bardzo dziwnie, jakby czas nie płynął. Nagle zauważył, że płonie, lecz nie czuł bólu. Znów zamknął oczy. Tym razem otworzył je po 10 minutach. Zobaczył wielką twarz wyrytą w wielkim kamieniu, jej oczy były czerwone. Nagle zaczął spływać wodą. Znów zamknął oczy. Teraz otworzył po godzinie. Zobaczył schody. Wokół niego nie było nic. Bez zastanowienia zaczął po nich wchodzić. Gdy wszedł na samą górę, czyli po kilku godzinach, poczuł energię ciemności. Znów zamknął oczy. Gdy je otworzył po tygodniu był już w normalnym świecie. Trzymał miecz za który złapał wcześniej. Za nim stał Kamiz. Teraz Vendon zrozumiał. Poczuł równowagę pomiędzy Bogami.
-Co tak patrzysz?! – spytał się z krzykiem myśliwy.
-Nie, nic. Poczułem coś dziwnego... Wracajmy do obozu.
-Przecież jeszcze nic nie upolowaliśmy.
-Proszę, wróćmy.
-Niech ci będzie. Ale jeśli umrzemy z głodu…
-Tak wiem. Chodź za mną, szybko!!! Muszę pokazać URIZIELA Plainowi!
-Skąd wiesz jak ten miecz się nazywa?
-Ough, sam nie wiem. Szybko!!!
Biegli jak najszybciej mogli. Gdy byli już prawie przy obozie drogę zastąpił im Troll.
-Oooo nie!!! – zaczął krzyczeć Kamiz.
-Nie panikuj. Czas wypróbować mój nowy oręż! – zakrzyknął Vendon z uśmiechem.
Kamiz nic nie powiedział, tylko zrobił minę, jakby jego przyjaciel postradał zmysły. Właściciel URIZIELA jedynie podszedł do Trolla i bez słowa wbił mu miecz w brzuch. Potwór zaczął się palić. Padł. Myśliwy się zdziwił, lecz nic nie powiedział. Ruszyli dalej. Gdy byli przy obozie zauważyli martwego Plaina. Na śniegu obok niego pisało „Daj mi URIZIEL, a oszczędzę Kamiza oraz ciebie”. Kamiz zemdlał a Vendon złapał się za głowę i klęknął. Nagle widział tylko ciemność. Wydawało mu się, że ma zamknięte oczy. Za chwilę zorientował się, że faktycznie jego oczy są zamknięte. Gdy je otworzył ujrzał dach namiotu i Plaina.
-No wstałeś Vendon! – powiedział Nowicjusz.
-Żyjesz! Ale… Cholera, co jest! URIZIEL, morderstwo, Ech… Kur** co jest!
-URIZIEL? Skąd o nim wiesz do cholery?
-Śniło mi się, że go dzierżyłem. A dokładniej śniło mi się to… - i opowiedział Plainowi cały sen.
-Hmm… Ciekawe, ciekawe. Może moim przeznaczeniem jest zostać zamordowanym, a twoim jest dzierżenie URIZIELA. – powiedział z nadzwyczajnym spokojem Plain.
-Jak możesz to mówić tak spokojnie!?
-Przeznaczenie to przeznaczenie, nie da się go odwrócić, więc lepiej je zaakceptować.
CDN


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum GOTHIC WEB SITE Strona Główna -> Twórczość własna użytkowników Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin